Nawyki:
*użycie ironii w niemiłosiernych ilościach
*nie mówię o tym co myśle, czuje, widze czy wiem. Milczenie jest ponoć złotem.
Prawda:
*coś o niej słyszałem na wykładach z filozofii (...i albo nigdy jej nie poznamy bo jest zbyt dokonała, albo jest względna)
*myśle za pomocą ideii które wymarły jakieś 200lat temu
Nie lubię:
*siebie (a przynajmniej tego drugiego co mi miejsce w czasce zajmuje)
*ludzi (większośc jednostek i całego ogółu)
***Papierosów!!! po wczorajszej imprezie w popku całe moje ubranie było przesiąknęte tym smrodem, bleeeee, kiszony popiół z rabarbaru, ja pi.... jak można? Nigdy więcej!***
(tytuł należy przeczytać szybko z lekką nutką ironi ale i pewności siebie)
Wśród dymów kadzideł zaczynam otwierać oczy na niezbadane aspekty swiata chociaż równie dobrze mogą to być kolejne iluzje...
Kolejny sztorm był zbyt krótki aby znieść mnie z kursu choć miałem wątpliwości...
Cóż to? Miecz, kaduceusz czy wyschnięty patyk? Znowu myśl niespokojna choć nie ma w niej już tego energicznego drgania i żaru...
Woda, księżyc za mgłą, ciemność, cisza i tylko my dwoje... ja i moje alter ego. Po chwili wraca reszta ale znowu są inni.
Nie nastąiły żadne zmiany a jednak nic nie jest takie jak dawniej...
Jakby grom nad głową! ...to tylko tramwaj. To tylko zwykły świat, to tylko życie... a może aż... średnio ważne na tą chwilę. Teraz...
...trzeba czekać i byc cieniem... choc i to nabiera innych barw.
Już czas! Wait! Where is the sex machine? (napis na murze instytutu)
I po co Kobrze sandały?









--
Nemo ante mortem beatus
--
The Surreal Arts
The exquisitecorpse
CollaborativeCorpse
--
+Even the most Beautiful marble Angels can crumble from their own Rage+
--
Previous PageNext Page